Opinie

Rodzice Szymona (10 lat)

Przeddzień zakończenia terapii (po 17 miesiącach)…
Początkowe trudy, mozolna praca, mnogość ograniczeń i wyrzeczeń – to zdaje się być za nami.

To już „bezbolesne” wspomnienia, przyzwyczailiśmy się do płynnej mowy naszego syna, ćwiczenia stały się dodatkiem do naszego życia, a nie jego treścią.

Szymon – 10 lat- mówi płynnie, śmiało i dużo ?. Jest bardzo rezolutny, potrafi zadbać o swoje sprawy, uzyskać potrzebne informacje, nie wstydzi się prosić o pomoc. Umie nazwać swoje uczucia oraz rozmawiać o nich. Jest dobrym i aktywnym uczniem. Wcześniejsze częste bunty i wybuchy powoli przeradzają się w dążenie do kompromisu.

My odzyskujemy panowanie nad rodzinną rzeczywistością, częściej się śmiejemy, żyjemy spokojniej, łapiemy harmonię i równowagę.

To etap „TERAZ”.

Wcześniej – przed terapią –
Szymon nie miał motywacji do rozpoczęcia terapii. W jego odczuciu problem nie był istotny – o ile w ogóle go zauważał. Jąkanie nie utrudniało mu funkcjonowania i kontaktów, nie zaznał z tego powodu przykrości. Był niestabilny emocjonalnie, miał problemy z integracją sensoryczną.

My obserwowaliśmy coraz większe trudności z wypowiedzią syna. Niepłynność mowy , która w opinii pedagogów i logopedów miała być „niepłynnością wieku dziecięcego”, związaną z rozwojem mowy i która to miała minąć z wiekiem, nasilała się. Zaczęliśmy szukać pomocy.

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności spotkałam Panią Iwonę. Dalej sprawy potoczyły się szybko. Diagnoza była jednoznaczna. Potrzebne było leczenie. Terapia jąkania. Turnus letni 2016 r.

Mowa to podstawowe narzędzie komunikacji. Wiedzieliśmy, że jej zakłócenia mogą zamknąć dziecku niektóre furtki i stanąć na drodze do realizacji marzeń. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nie ma innego wyjścia, niż podjęcie terapii. To przecież my rodzice musimy zrobić wszystko, by umożliwić dziecku dobry start. Spotkaliśmy się z Rodzicami, którzy byli w terapii, na różnych jej etapach. Opowiadali nam o walce i sukcesach, o tak dobrych efektach. Mimo to decyzja ta była bardzo ciężka. Nie odstraszała nas myśl, że będzie to ogromny wysiłek, że zrezygnujemy na jakiś czas z mediów, kontaktów międzyludzkich i różnych przyjemności, ale to, że będziemy musieli podołać temu wyzwaniu czasowo, a pomocy nie będzie wiele.

Pracujemy oboje pełnoetatowo, mamy drugie dziecko – teraz już sześcioletnią córkę, późno wracamy do domu, są obowiązki szkolne, zajęcia pozalekcyjne, przygotowania do I Komunii… W  tym trybie życia i przy obecności młodszej siostry, która jest bardzo „ogarnięta”, ale też potrzebuje uwagi…to wydawało się nierealne.

Mieliśmy jednak świadomość, że aby osiągnąć sukces, będziemy musieli podporządkować wszystkie nasze sprawy terapii i poświęcić się temu całkowicie.

Rozpoczęliśmy turnus w dużych emocjach (ja płakałam cały pierwszy dzień). Szymon buntował się i nie chciał współpracować. Nie mógł pogodzić się z odstawieniem telewizji, gier elektronicznych i kontaktów z kolegami. Dla nas rozdzielenie dzieci (mieszkałam z córką u mamy, popołudnia dzieliłam między nią a chłopakami) było obciążające psychicznie, a mieszkanie na dwa domy wyczerpujące fizycznie. Niezmiernie trudne było używanie wolnej mowy, nam dorosłym bardzo „nie leżała” taka okoliczność a mieliśmy to egzekwować od dziecka. Niemniej jednak krok po kroku uczyliśmy się z tym żyć, w trakcie turnusu staraliśmy się stosować do wszystkich zaleceń, nawet gdy były szczególnie niewygodne.

Po turnusie z kolei skrupulatnie realizowaliśmy założony plan dnia.

Z perspektywy czasu wiemy, że te początkowe tygodnie z wolną mową i zachowaniem wszystkich zasad mowy i życia są niezmiernie ważne i mają olbrzymi wpływ na powodzenie terapii.

Ja, mama, cały czas przejmowałam się powrotem do szkoły i przemową. Bałam się, że taki występ przyniesie więcej szkody niż pożytku. Nawet nie chciałam sobie wyobrażać zachowania Szymona na ewentualną negatywną reakcję klasy i dzieci z kół zainteresowań. Mogliśmy zrobić tylko jedno - odpowiednio nas przygotować – i tak Wychowawczyni została przez nas dobrze zapoznana z przesłankami i przebiegiem terapii. Rozmawialiśmy też z Nauczycielami (na szczęście na etapie 3 klasy to tylko parę osób) i Opiekunami wszystkich dodatkowych zajęć, dostarczyliśmy im stosowne pismo. Teraz wiemy, że nie ma innej możliwości, niż na forum powiedzieć o uczestnictwie w terapii. To wszystko wyjaśnia i daje szansę na wejście w rok szkolny bez ukrywania się ze swoją „rehabilitacją”. Dzieci poza tym patrzą inaczej. Są w większości empatyczne i nad inną mową przechodzą do porządku dziennego.

Przeżywaliśmy wiele kryzysów. W trakcie terapii ujawniły się rozmaite dodatkowe problemy, osobiste i z obszaru życia rodzinnego. Jednak dzięki temu, że odkryliśmy nasze bolączki, mogliśmy zacząć nad nimi pracować. Szymon, który wcześniej prawie wcale nie opowiadał o swoich uczuciach, przeżyciach i emocjach, otworzył się i zaczął z nami rozmawiać. Na światło dzienne wyszły np. jego słaba samoocena i brak asertywności w społeczności klasowej. Podjęliśmy odpowiednie kroki, by to naprawić.

Nawiązaliśmy z jedną Rodziną z naszej terapii przyjacielską relację, była pomoc, wsparcie i zrozumienie ;).

Na comiesięczne spotkania jeździliśmy zawsze razem, całą rodziną – żeby móc skupić się na ćwiczeniach i nie musieć ich sobie potem przekazywać. Pracę logopedyczną dopasowywaliśmy do możliwości dnia. Czasami wydawało się to być niewykonalne, żeby pogodzić życie i terapię, ale Pani Iwona potrafi znaleźć radę i złoty środek, żeby wszystko mogło współgrać. Rozmawialiśmy szczerze, zgłaszaliśmy się z naszymi kłopotami i zawsze wspólnie szukaliśmy rozwiązania.

Mijały miesiące. Zanim nadeszła wiosna, zaczęliśmy mówić normalnie. Niestety nie udało nam się długo wytrwać na pośrednim tempie mowy. Nadrabialiśmy to w ćwiczeniach, używając dużej dawki wolnej mowy. Staraliśmy się utrzymać regularność i czas ćwiczeń.

Jąkanie nie wróciło. Udało się. :) Jesteśmy bogatsi w cenne doświadczenia a płynna mowa Szymona i jego pozytywna zmiana emocjonalna wynagradzają stokroć trud i wyrzeczenia.

Z serca dziękujemy za doprowadzenie nas do tej szczęśliwej chwili.
Dziękujemy Pani Iwonie i Pani Magdzie za pracę z nami, wszelkie uwagi, każde ciepłe słowo i każdy uśmiech. Zagrzewały nas do walki i nie pozwoliły odpuścić!! Dziękujemy, ze to co Panie robicie. Dziękujemy za obecność Pana Michała i Pani Kasi, dziękujemy, że wspomagali nas swoją wiedzą. Dziękujemy za wszystko!!!

Rodzice Szymona (10 lat)

More in this category: « Mama Pawła (12 lat)

Konsultacje

Logopeda mgr Iwona Podlasińska

Rejestracja:
tel.: +48 602 503 253
e-mail: jakanie@iwonapodlasinska.pl

Ośrodek Terapii Jąkania
Wrocław, ul. Rydygiera 22-28

Gabinet terapeutyczny
Wrocław, ul. Na Polance 16/8